Blog dla chcących więcej

Depresja ZABURZENIA

Słowa, które nic nie znaczą

13 marca 2013

„Co się tyczy rzeczy przynoszących ulgę, nie należą do nich słowa otuchy. Nie ma żadnej wartości oferowanie pocieszenia osobie pogrążonej w depresji ani żywiołowa zabawa z dzieckiem w depresji, proponowanie mu słodyczy i pokazywanie, jak pięknie migoczą zielone listeczki na drzewie. Dla takiej osoby drzewo wygląda na martwe, a liście są nieruchome. Albo nie ma liści i istnieje tylko czarne, zniszczone zarazą pustkowie i jałowy krajobraz. Usiłując rozweselić osobę dotkniętą depresją tylko robimy z siebie błaznów.”

Donald W. Winnicott

Dzień znów wgniótł Cię w ziemię. Przygniótł. Zmęczył. Ale przetrwałeś.

Usłyszałeś dzisiaj jakieś słowa otuchy? „Wszystko będzie dobrze, poradzisz sobie z tym, dasz radę…” No jasne, że dasz sobie radę, ale niech nikt nie wmawia Ci, że wszystko będzie dobrze. Bo przez jakiś czas jeszcze nie będzie. Będą doły, płacz, myśli i zachowania autodestrukcyjne. Będzie ciemno. I deszczowo. I ponuro. I czarno. I martwo…

Jak w takim razie pomóc osobie cierpiącej na depresję? Skoro słowa otuchy nie przynoszą ukojenia? Nadal je wypowiadać? Czy po prostu być? Towarzyszyć każdego dnia w podróży ku słońcu? Może nic nie mówić? Albo rozmawiać tylko o codziennych sprawach?

Spotykam się z tym, że słowa w stylu „wszystko będzie dobrze” nie są pomocne. Gdy humor nieco wzniesie się na lekkie wyżyny-wtedy są miłe dla ucha, może dadzą trochę nadziei, ale to wszystko. Jak może być dobrze, jeżeli ja tego nie czuję w sobie? Jeśli nie mam siły rano wstać z łóżka i umyć zębów? A jednak… Jednak codziennie, wśród bólu duszy, smutku i łez, pojawia się malutki promyk.

To chyba słońce.

A u Ciebie?


    Psycholog. Absolwentka Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu. Fascynuje mnie człowiek i nauka. Prywatnie uwielbiam podróże, merytoryczne dyskusje do rana i inspirujące książki (zwłaszcza reportaże i pozycje naukowe). Mieszkam w Sydney i podglądam życie Australijczyków. Opowiesz mi coś o sobie?


    q