3 pytania, które mogą wszystko zmienić

W życiu nie zawsze chodzi o to, co mówią nam inni, ale o to, jakie pytania potrafimy zadać sami sobie, a które pomagają nam dojrzewać, dorastać, rozwijać się i zmieniać na lepsze. Tak naprawdę, proste pytania, które możesz sobie zadawać nawet codziennie, mogą być kluczowe dla tego, jaką osobą staniesz się w przyszłości.

Zapamiętaj jedno. Te pytania nie mają dobrych i złych odpowiedzi.

Bo czasem, zadawanie odpowiednich pytań, jest odpowiedzią samą w sobie.


Jeśli miałbyś przyjaciela, który odzywa się do Ciebie w taki sposób, w jaki Ty czasem mówisz do siebie, jak długo pozwoliłbyś mu pozostawać Twoim przyjacielem?

Pamiętaj, że to, w jaki sposób traktujesz siebie jest poprzeczka ustawioną dla innych. Musisz kochać tego człowieka, jakim jesteś, bo nikt inny tego nie zrobi, a zatem traktuj siebie tak, jak chcesz być traktowany przez innych. Nie dyskredytuj się za to jaki NIE jesteś, a zacznij doceniać wszystkie swoje zalety. Wszyscy musimy nauczyć się być swoimi najlepszymi przyjaciółmi, bo czasem tak cholernie łatwo jest wpaść w pułapkę i zostać swoim najgorszym wrogiem.

Szczerze? Ilość przemocy (także emocjonalnej), którą jesteś w stanie zaakceptować w relacji z drugim człowiekiem, często jest równa tej, którą stosujesz wobec siebie. Jeśli wciąż wmawiasz sobie, że jesteś brzydki, skazany na porażkę i nic nie osiągniesz, to możesz utkwić w związku z kimś, kto podziela te przekonania. Negatywne słowa robią coś takiego, że zahaczają się szponami w naszym umyśle i sprawiają, że kochasz siebie i życie z każdym dniem coraz mniej.

Dlatego, gdy spędzasz czas sam ze sobą, uważaj na to, jak do siebie mówisz. Uważaj na swoje myśli. Zapamiętaj, że tylko nasze własne myśli i odczucia mogą nas zranić. Przez Twoją głowę przebiega dziennie około 60 tysięcy myśli. Nie zmarnuj 59.999 na negatywne myślenie o sobie.

A może zrewidujesz szybko to, co właśnie teraz o sobie myślisz? Jak dobrze dobierasz słowa, które do siebie wypowiadasz. Używasz ich w kontekście pozytywnym czy negatywnym? Czy jeśli cofniesz się kilka chwil do tego, co do siebie mówiłeś, przemawiało przez Ciebie szczęście i radość czy te myśli Cię teraz odpychają?

To, o czym piszę, ma jeden najważniejszy wydźwięk. Twój związek z samym sobą jest najważniejszą relacją w Twoim życiu. Najważniejszą, jaką kiedykolwiek będziesz mieć.

A teraz ja Cię zapytam: kiedy ostatni raz, ktoś powiedział Ci, że kocha Cię takiego, jaki jesteś i to, co czujesz jest ważne? Kiedy ostatni raz ktoś powiedział Ci, że wykonałeś kawał dobrej roboty i zaproponował świętowanie Twoich (nawet tych malutkich) sukcesów dlatego, że na to zwyczajnie zasłużyłeś? Kiedy po raz ostatni tym kimś byłeś TY?


Jeśli dzisiejszy dzień, miał być Twoim ostatnim, czy chciałbyś robić to, co masz dzisiaj zamiar rzeczywiście robić?

Bardzo długo i dobrze się zastanów. Jeśli Twoja odpowiedź brzmi NIE przez kilka dni z rzędu (czasem są takie, w których po prostu musimy coś zrobić, niekoniecznie to lubiąc), to już wiesz, że najwyższy czas na zmiany.

I to mogą być bardzo ciekawe rozważania, bo wszyscy gdzieś tam w środku wiemy, że życie jest krótkie i kiedyś umrzemy, a jednak wciąż jesteśmy zaskoczeni, gdy śmierć dotyka kogoś, kogo znaliśmy. To trochę jak wchodzenie po schodach z głową w chmurach i przegapienie ostatniego stopnia. Spodziewasz się, że jeszcze coś tam będzie i tracisz na chwilę balans, zanim Twój umysł wróci do rzeczywistości i poczujesz, jak to naprawdę wygląda. Że świat daje po dupie.

Co powinieneś zrobić? ŻYJ DZISIAJ! Nie ignoruj śmierci, ale nie bój się. Obawiaj się nieprzeżytego życia ze strachu przed wykonaniem jakiegoś ruchu. Śmierć nie jest największą stratą. Jest nią umieranie w środku, gdy ciągle jeszcze oddychasz. Znajdź w sobie odwagę. Czuj lęk, ale tak czy inaczej, wykonaj krok do przodu.

Powinieneś go zrobić. Dlaczego? Na przykład dlatego, że na świecie jest zbyt wiele osób, które przeżywają swoje życie na ustawieniach domyślnych, nie wiedząc, że mogą wszystko regulować pod siebie. Nie bądź jednym z nich. Przeżyj życie tak, jak sam tego chcesz.

I tyle. Każdy z nas ma w sobie ogień, który sprawia, że żyjemy. I Twoim zadaniem jest odnalezienie go i pilnowanie, by nie zgasł. Musisz przestać się ciągle zamartwiać tym, co inni o Tobie myślą i zacząć WRESZCIE żyć tak, jak chcesz.

Znajdź swoje pasje, odkryj talenty, kochaj – doceniaj to i pielęgnuj. Nie chowaj się za decyzjami innych. Nie pozwalaj na to, by inni mówili Ci, co masz robić. Zaprojektuj i doświadczaj TWOJEGO życia. Każdego kolejnego dnia rób to, co Cię rusza, co jest ważne i wartościowe dla Ciebie, nawet jeśli będzie to raptem kilka minut dziennie.


Czego (lub kogo) kurczowo się trzymasz, chociaż wiesz, że powinieneś wreszcie odpuścić?

To dzieje się samoistnie z naszym wzrostem (tym mentalnym też). Zaczynasz odkrywać kim jesteś i czego chcesz, aż w końcu uświadamiasz sobie, że musisz dokonać pewnych zmian. Dotychczasowy sposób życia przestaje pasować, a ludzie, których znasz od zawsze, niekoniecznie widzą świat tak, jak Ty. Dlatego żyjesz przeszłością i cudownymi wspomnieniami, ale teraźniejszość rozpaczliwie błaga o zmiany.

Niektóre rzeczy i ludzie po prostu ze sobą nie grają. Nie wszystko z Twojej przeszłości należy do dzisiejszego świata. Jeśli trzymasz się kurczowo relacji, które już dawno umarły śmiercią (nie)naturalną, to utkniesz. Ruszanie dalej nie oznacza, że wszystko wymazujesz, zapominasz i masz w dupie swoją historię. Absolutnie nie. To po prostu oznacza, że wyciągniesz z niej lekcję, by jeszcze lepiej doświadczyć przyszłości.

Prawdę mówiąc, wszyscy mamy swoje historie. Wszyscy przeżyliśmy coś, co nas zmieniło do tego stopnia, że nie ma już powrotu. W życiu takie zmiany są nie do uniknięcia. Wszystko co nas otacza się zmienia – ciało, stan posiadania, relacje z ludźmi i wiele wiele innych. Nie masz kontroli nad każdą najdrobniejszą rzeczą, która Ci się przytrafia, ale masz ją nad tym, jak to weźmiesz do siebie i co z tym zrobisz.

Zwracaj uwagę nie tylko na pozytywne zmiany, ale też na to, co daje Ci porządnie po tyłku. Doceń to, że czasem rzeczy niespodziewane są lepsze niż te skrupulatnie zaplanowane. I, co najważniejsze, BARDZO się postaraj nie stresować tym, co już dawno za Tobą. Podziękuj po swojemu swojej przeszłości za lekcje i doświadczenia. Bądź gotowy na teraźniejszość. I przyszłość. Więc nie zadręczaj się małymi sprawami. Żyj prosto. Kochaj szczerze. Mów prawdę. Pracuj dobrze. A resztę potem odpuść i pozwól życiu płynąć.


A teraz parkiet jest Wasz. Wiecie, że lubię zadawać różne pytania. Takie, które skłaniają do myślenia i zastanowienia się nad sobą i światem też. A dzisiaj daję Wam zadanie. Zapytajcie siebie o to, o co ja Was zapytałam w tym tekście. Przemyślcie to. I proszę, podzielcie się refleksją w komentarzu. Jestem niezwykle ciekawa Waszych przemyśleń.

 

  • jeśli miałbyś przyjaciela, który
    odzywa się do Ciebie w taki sposób, w jaki Ty czasem mówisz do siebie,
    jak długo pozwoliłbyś mu pozostawać Twoim przyjacielem?

    Przerażająca wizja. Nie wytrzymałabym z taką osobą nawet jednego dnia.
    Dzięki. Dałaś mi naprawdę do myślenia :)

    • Cieszę się, że tekst daje do myślenia :) Powodzenia w ewentualnych zmianach.

  • Czasami mam tak, że czytam posta, chciałabym coś napisać (bo czuję, że powinnam), ale ostatecznie nie wiem co, bo siedzę i nad nim [postem] rozmyślam. Więc tylko wspomnę, że drugie pytanie mocno weszło mi do głowy. Dzięki!

    • Monika Kotlarek

      O to właśnie chodzi :) By głównie rozmyślać. Komentarz albo maila można napisać przy okazji. Dziękuję :)

  • Paulina

    Ten wpis dał mi do myślenia. Często próbuję stworzyć z siebie idealnego robota, a teraz już wiem, że przecież od innych tyle nie wymagam. Dzięki temu zaczynam otwierać umysł na bardziej pozytywną pracą nad sobą, z wiedzą, że nie istnieją ludzie idealni :)

  • Jeśli miałbyś przyjaciela, który
    odzywa się do Ciebie w taki sposób, w jaki Ty czasem mówisz do siebie,
    jak długo pozwoliłbyś mu pozostawać Twoim przyjacielem? – to będzie pytanie na mój dzisiejszy dzień. dzięki!

  • Martyna Skorża

    Po tak ciężkim dniu jak ten, uważne przeczytanie tego tekstu i zastanowienie się przyniosło mi wewnętrzny spokój. Dobre pytania, chwila spokoju i zastanowienia sie nad samym soba. Tego bylo mi trzeba :) Dzięki za energetycznego kopa :)

    • Cieszę się, że wpis dobrze oddziałuje i dał kopniaka do refleksji i ewentualnych zmian :)

  • Aneta

    Ten wpis bardzo do mnie trafił, to są właśnie pytania, które powinnam sobie zadać, ale tak naprawdę często trudno zaakceptować odpowiedzi – bo nagle okazuje się, że rzeczywiście jesteśmy dla siebie bardziej surowi niż dla innych, potrafimy innym wybaczyć, innych zaakceptować, a siebie już niekoniecznie. „Ilość przemocy (także
    emocjonalnej), którą jesteś w stanie zaakceptować w relacji z drugim
    człowiekiem, często jest równa tej, którą stosujesz wobec siebie” – to zdanie jest tak prawdziwe, że aż boli. I ostatnie pytanie dla mnie bardzo ważne i aktualne, bo wiem jak trudno pogodzić się z tym, że ktoś lub coś odchodzi, gdy nam wydaje się, że nie jesteśmy na to gotowi. Dzięki jeszcze raz za ten wpis.

    • To ja dziękuję za te słowa.

      Rzeczywiście te pytania są bardzo trudne. Sama próbowałam na nie odpowiedzieć (i namawiam także znajomych i bliskich) i też coś zgrzyta, coś nie pasuje, coś boli. Mimo tego to są chyba dobre pytania do tego, byśmy je sobie zadawali codziennie lub chociaż kilka razy w tygodniu. Tak długo, aż odpowiedzi nas usatysfakcjonują :)

  • Witek

    Każde z tych pytań to 45 minut terapii za mało żeby o nich porozmawiać, a gdzie i jak zwalczyć to co przez 60 lat w człowieku się zainstalowało. I ile odwagi trzeba żeby o tym napisać wycofując się z tego pisania kilka razy.
    Mam za sobą około 90 spotkań z psychologiem i to pozwoliło żyć i zrozumieć życie.

    • Bardzo dużo odwagi wymaga otwarcie się i pozwolenie, by niektóre nagromadzone sprawy się rozsypały, by można je było potem powoli pozbierać. Gratuluję i podziwiam. Mam nadzieję, że te spotkania nadal przynoszą owoce.

      • Witek

        Poukładać w całość i zrozumieć co tak naprawdę zrobiłem(a czego nie zrobiłem) by zostać sam u schyłku drogi życia. Czy przynoszą owoce ? To coś co mnie trzyma i to nie tylko przy życiu.
        Bardzo dziękuję.

  • Agata

    obecnie jestem w trakcie terapii grupowej na dziennym odziale i pewne sprawy osobiste mam rozdrapane. muszę napisać, że ostatnie pytanie mnie „rozwaliło”. tkwie własnie w relacji zakończonej 4 lata temu i to nie pozwala mi ruszyć do przodu…. ogólnie dzisiejszy post który opublikowałaś z okazji Dnia Mamy też tak samo, opis osoby która powinna była taka byc a nie jest…
    dziękuję Ci, że piszesz tego bloga. Twoje notki sa pomocne w wyjściu na prostą

    Pozdrawiam :*

    • Bardzo bardzo bardzo Ci dziękuję za ten komentarz. Dzięki niemu wiem, że to co robię, ma sens i jest ważne.

      A Ty walcz o siebie. Podziwiam i gratuluję odwagi i siły. Ściskam mocno kciuki za wyzdrowienie :*

  • Dla mnie najważniejsze chyba okazało się pytanie pierwsze, gdyż zdecydowanie mam problem z oceną swoich umiejętności, a przede wszystkim docenieniem siebie. I takiego przyjaciela bym nie chciała, bo o ile czasami taki kopniak w tyłek typu „zrobiłaś to beznadziejnie” jest dobry, to chyba tylko wtedy, gdy dodamy „możesz zrobić to lepiej” ;)

    • To bardzo ważne, co napisałaś. Krytyka czasem jest niezbędna, ale warto zawsze dodać sobie otuchy. Sobie, jak i innym. :)