Zwiedzamy Australię – Dolina Kangurów część 2

Miejsce do spania załatwiane było przez fantastyczny portal https://www.airbnb.com.au/

Gorąco polecam ten sposób rezerwacji miejsc gdziekolwiek. Ja trafiłam na świetną gospodynię Kathy, dzięki której można doświadczyć życia na farmie. Wszystkie owoce, warzywa i mięso ma z własnej hodowli. Dostarcza jajka i dżem własnej roboty, a jeśli ma się ochotę na sałatkę, to jej ogródek warzywny stoi dla nas otworem. Natomiast, gdy wieczorem najdzie Cię ochota na herbatę z cytryną – nic prostszego! Tuż obok rośnie wielkie drzewo cytrynowe, z którego owoców także można korzystać.

IMGP7565

IMGP7566

IMGP7567

IMGP7568

IMGP7569

IMGP7570

Gdyby przyszło mi do głowy się nudzić, to z pomocą natychmiast przychodził Oscar, któremu można było rzucać piłkę jakieś 150 razy w ciągu godziny, a on nawet się specjalnie nie zdyszał ;)

IMGP7633

IMGP7635

IMGP7636

IMGP7637

IMGP7638

IMGP7639

IMGP7648

IMGP7649

IMGP7650

Dolina Kangurów nie byłaby nią, gdyby nie dziko biegające kangury i wombaty, które można było obserwować z samego rana i pod sam wieczór. Wtedy zwierzęta miały czas swojej największej aktywności.

IMGP7651

IMGP7652

Ta brązowa kulka to wombat. Bardzo ciekawe zwierzę, które generalnie miało wszystko gdzieś ;) Byle się nażreć.

IMGP7653

IMGP7654

IMGP7655

IMGP7656

IMGP7657

IMGP7658

IMGP7659

Jedyną wadą tego przeuroczego miejsca, w którym można się wspaniale wyciszyć było to, że do jakiejkolwiek cywilizacji należało się już ruszyć samochodem. Dlatego mieszkańcy Kangaroo Valley (370 osób) są samowystarczalni. Hodują zwierzęta, sadzą rośliny i zbierają wodę deszczową do wielkich zbiorników.