Jak skutecznie się zabić, czyli kilka słów o (nie)pomocnej akcji

Od jakiegoś czasu na blogach wrze. Zaproponowano akcję, która miałaby na celu sprawienie, że w wyszukiwarce Google będzie się pojawiało mniej tekstów na temat sposobów na popełnienie samobójstwa, a więcej takich, które mają dać nadzieję, ale czy aby na pewno?

Do napisania takich tekstów zainspirował Jan z bloga StayFly, a podłączyło się kilkudziesięciu blogerów. Od razu zaznaczam, że nie przeczytałam WSZYSTKICH wpisów KAŻDEGO z autorów, bo nie wystarczyłoby mi na to życia, ale przejrzałam kilkanaście oraz zrobiłam swój własny research.

O co chodzi?

Akcja polega na tym, że każdy posiadacz bloga miałby napisać tekst luźno związany z samobójstwami. Taki, w którym ma przebijać słońce i pojawiać się światełko w tunelu. Dodatkowo powinny się tam także znaleźć numery telefonów zaufania dla młodzieży, dorosłych, kobiet w ciąży czy ofiar przemocy.

I chcę, żebyśmy mieli jasność. KAŻDY wpis, artykuł, notka, rozmowa, wykład czy cokolwiek innego, które ma ludziom uświadomić problematykę samobójstw są NIEZWYKLE WAŻNE, ale na tę konkretną akcję patrzę dość krytycznie. Dlaczego? Bo niektórymi wpisami można narobić więcej szkody, niż pożytku.

bridge-of-suicide2

Po 1. w niektórych tekstach pojawia się zdanie “nigdy nie jest AŻ TAK ŹLE; z każdego problemu da się wyjść itp.” Bardzo możliwe, ale mówienie tego komuś, kto ma żyletkę przyłożoną do ręki może sprawić, że poczuje on tylko większą frustrację. Osoba, która jest gotowa na taki krok najczęściej cierpi na depresję lub inne zaburzenia (schizofrenia, chad itp.) i nie widzi ona sposobu na wyjście z problemu. Samobójstwo jest czynem ostatecznym i myśl o nim pojawia się gdy wyczerpały się już wszystkie znane możliwości. Więc tak, JEST tak źle, jest tak czarno, a poziom cierpienia osiąga apogeum, więc samobójca sięga po leki, żyletki, sznur. To trochę jak powiedzenie komuś z depresją: “weź się w garść i rusz swój leniwy tyłek z kanapy”. Działa? Jasne, że nie, a nie zauważyłam, żeby ktoś napisał: „Ej, widzę, że jest totalnie do dupy. Masz prawo tak się czuć. To nic złego.” Lepiej? Bardziej szczerze? Z większym ZROZUMIENIEM?

Po 2. nie sądzę, by ktokolwiek bardzo dokładnie sprawdził, że najwięcej wyszukiwań tekstu na temat samobójstw odbywa się w nocy. To w nocy, gdy jesteśmy zmęczeni (w depresji występuje często bezsenność, więc zmęczenie może być wręcz skrajne), emocje są nasilone. Rozpacz także. Dlaczego o tym mówię? Bo większość z tych telefonów działa np. w godzinach 15.00-17.00. Ewentualnie 14.00-22.00, a w jednym przypadku całą dobę, ale TYLKO w weekendy. I wszystko fajnie, ale czasem samobójca potrzebuje tego kontaktu z kimś właśnie o 1 w nocy, a w słuchawce usłyszy, że ma się teraz nie zabijać, bo nikogo nie ma przy telefonie. Ekstra, co?

suicide

Po 3. nie widziałam, by którykolwiek z blogerów podał SWÓJ numer telefonu lub choćby maila (jeśli ktoś to zrobił – dajcie znać, chcę mu pogratulować odwagi). Samobójca, który jest już na skraju wytrzymałości potrzebuje kontaktu z żywym człowiekiem. Nawet z takim, który na siłę będzie próbował go zatrzymać i pogada o pierdołach. Nie zawsze chce psychologa. Czasem dobrze byłoby, żeby to był ktoś, kto go zupełnie nie zna i po prostu porozmawia. Zawsze w takiej rozmowie telefonicznej można zachęcić do skorzystania z pomocy specjalisty, ale to już ogromna odpowiedzialność prawda? Czy blogerska opiniotwórczość wyklucza realny kontakt z drugim człowiekiem?

Po 4. nazwanie całej akcji HACKOWANIEM GOOGLE trochę razi w oczy. Niby chcemy pomóc, ale jakoś ważniejsze jest to, byśmy byli wysoko w wyszukiwarce.

Po 5. czy ktokolwiek zastanowił się, że tak naprawdę, to osoba zastanawiająca się nad samobójstwem MA PRAWO tak się czuć? Że są to zupełnie normalne myśli i będą się pojawiać?

Po 6. czy ktoś spojrzał na temat pod kątem tego, że nikt nie ma prawa mówić nam, jak mamy czy powinniśmy się czuć? „Nie myśl o tym/uśmiechaj się/zjedz zupę/idź na spacer, a od razu Ci się poprawi”. Bzdura. Jeśli w czyimś umyśle pojawia się wizja połkniętego opakowania tabletek nasennych, to każde „weź się w garść” wydaje się być wręcz skandaliczne.

Po 7. przy wszelkich zaburzeniach psychicznych należałoby mieć wyczucie i odrobinę autorefleksji. Rzucenie numerami telefonów, jak ochłapami starego mięsa, nie sprawi, że ktoś nagle powie: „O, ten XYZ mówi, że będzie dobrze, a jak nie będzie dobrze, to muszę zadzwonić tu i tu i już będzie dobrze” i zdejmie pasek od spodni z klamki.

suicideSamobójstwa zawsze wzbudzają morze emocji. Lęk i strach przeplatają się z bólem i rozpaczą. Dlatego jest to temat tak samo ważny, jak i dość delikatny. Nie bójmy się mówić o samobójstwach. Ale róbmy to z głową.

Poniżej znajdziecie znaki ostrzegawcze i porady, co robić, gdy Wy lub ktoś Wam bliski myśli nad popełnieniem samobójstwa.

ZNAKI OSTRZEGAWCZE:

  • Mówienie o tym, że dana osoba chce umrzeć lub się zabić.

  • Szukanie sposobu na popełnienie samobójstwa, jak np. szukanie w Internecie gdzie można nabyć broń lub odkładanie tabletek “na potem”.

  • Mówienie o poczuciu beznadziei i braku powodów do życia.

  • Mówienie o poczuciu uwięzienia i bólu nie do zniesienia.

  • Mówienie o byciu ciężarem dla innych.

  • Zwiększenie spożycia alkoholu lub leków/narkotyków.

  • Nieodpowiedzialne zachowania, bycie pobudzonym i w ciągłym napięciu.

  • Spanie zbyt mało lub zbyt dużo.

  • Odizolowywanie się.

  • Pokazywanie gniewu, złości, poirytowania lub mówienie o szukaniu zemsty.

  • Ekstremalne zmiany nastroju.

Znasz kogoś, kto przechodzi bardzo trudny czas w życiu? Znasz kogoś, kto wydaje się być w dołku emocjonalnym?

  • Zadzwoń. Napisz wiadomość. Zorganizuj spotkanie. Pójdźcie na kawę i zapytaj, czy chce pogadać (jeśli nie od razu, to bądź gotowy na kolejny raz).

  • Zapytaj wprost czy mają lub kiedykolwiek mieli myśli samobójcze. Nie bój się używać słowa na “S”. Mówiąc wprost o samobójstwie nie podsuniesz im takiego pomysłu, jeśli takie myśli się nie pojawiają.

  • Jeśli przyznają, że mają takie myśli, powiedz, że to w porządku, że wielu ludzi miewa takie myśli na różnych etapach swojego życia. Zapytaj o to, czy ma konkretny plan na to, jak to zrobić.

  • Jeśli powiedzą, że mają plan, poproś o to, by spróbowali się wstrzymać i by pozwolili Ci zostać z nimi, do momentu aż się skontaktują z lekarzem lub pójdą do szpitala.

Jeśli Ty masz myśli samobójcze.

  • Czy możesz na chwilę usiąść, porozmawiać z kimś zaufanym, zobaczyć się z lekarzem, porozmawiać z psychologiem szkolnym, współpracownikiem albo kimś z rodziny?

  • Nie bój się, ponieważ jest wielu ludzi, którzy są w stanie Ci pomóc, wystarczy, że powiesz tylko dwa słowa. Daj im szansę. I sobie.

  • Nie jesteś sam. Pamiętaj o tym. Mimo, iż czasem obecność innych może się wydawać emocjonalnym obciążeniem – zawsze miej w głowie to, że są ludzie, którym na Tobie zależy i których Twoja śmierć mocno zaboli.

  • Proszę, zgódź się na rozmowę. Zadzwoń, napisz. Zanim cokolwiek zrobisz, powiedz o tym.

I niestety, prawda jest taka, że czasem możemy stanąć na rzęsach, a zdeterminowany samobójca i tak znajdzie to, czego szuka. I z tym też musimy nauczyć się żyć. Z przeświadczeniem, że ZAWSZE trzeba próbować, ale NIE DA SIĘ uratować wszystkich.

Ogólnopolskie telefony zaufania znajdziecie TUTAJ.

A telefon do mnie to: 731 804 771

I obrazek do zapamiętania.

t_SuicidePrevention

A tutaj znajdziecie kilka przydatnych linków:

Depresja u nastolatków.

Kłamstwa na temat depresji.

Jak wspierać cierpiącego na depresję.